Duże Pe - Para z zielonej herbaty (feat. A. Borecka)
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (8)
TĘ przestrzeń, TĘ! czy tylko mnie to irytuje?
Na pierwszy rzut oka, ten dzień niczym się nie różnił
Od mej dennie sennej, codziennej próżni
Słońce sączące się spomiędzy żaluzji, żeber
Zwlekło mnie z łóżka, punkt dziewiąta siedem
Nie wiem dlaczego tak wyraźnie to pamiętam
Wrzuciłem PeteStrumentals, aby dzień nabył tempa
Przy tych dźwiękach wziąłem szybką kąpiel
Wyszedłem z wanny, jakoś pół do dziesiątej
To był piątek, skoczyłem kupić gazety
Słońce nieśmiało przekonywało się by świecić
Za to, malarz dnia zdjął z palety cały błękit
I rozprowadził go po niebie krętym ruchem ręki
Dzięki, za każdą z takich pięknych chwil
Za momenty, kiedy tępy los szuka szpil
Natchniony tym, nieco pijany myśli winem
Ruszyłem, złapać ten dzień zanim minie
[Refren]
Kto wie? Ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj
x4
[Duże Pe]
Yo, lekkie śniadanie, potem croissant z kawą i prasa
Pieprzę wahanie, lenistwo na bok, szanuję czas
A więc zakasam rękawy, aby me sprawy załatwić
Tak szybko jak to możliwe, oto najlepsza z taktyk
Zbieram manatki, słuchawki, kompakty z bitami
Discman, 'biste płyty, zeszyty z tekstami
Zanim wyjdę, zadzwonię do mej pani powiedzieć
Dzień dobry, słonko, będę u ciebie po obiedzie
Tak, jestem pewien, teraz wybacz, muszę lecieć
Jak zawsze pędzę, sama wiesz to najlepiej
Pa, po drodze w sklepie kupuję baterie
Muzyka daje mi energię, stopy i werble
Reszta i pędem, bieg za trzynastką
Na szczęście, zatrzymała się przed Wrocławską
Znasz to, miejski jogging, bieg za tramwajem
Złapałem ją i ruszyłem dalej
[Refren]
Kto wie? Ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj
x4
[Duże Pe]
Yo, żółty żeton, grzał beton, w pół drogi przez miasto
Ciasno nabity tramwaj, pęka to w szwach, to nic
Mnie tu nie ma, rytm niesie mnie tam
Gdzie Passi śpiewa : La sang de la vendetta
Przepaść, bariera dźwięku, mnie to wybawia
Daje zapomnieć o codziennych sprawach
Rytm ten odprawia z kwitkiem moje problemy
Metro, ratusz, wysiadam, lawirujemy
Wraz z niemym tłumem chętnym, by tu wysiąść
Strumień, ludzi setka, ludzi tysiąc
Rysią w dół do metra, ludzi welon
Smętnie mknie z przystanku na peron
Error, zrywam słuchawki, co tu się dzieje
Jakaś kobieta krzyczy : łapać, złodzieje!
Mknie jeden z drugim i ten drugi mnie odepchnął
Yo, nie wierzę, że ten koleś wrzucił mnie pod metro
[Refren]
Kto wie? Ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj, ten dzień to dzisiaj
x4
A, herbata stygnie, zapada zmrok, a pod piórem
Słowa, które pieszczą twą skórę jak tiule
Czule tulę ciebie do siebie w każdym wersie
Zakładam słowa na twój palec jak pierścień
Będziesz żałował w goryczy herbaty
Coś krzyczy, cóż gorycz, smak nad smaki
Tęsknota za czymś, wypełniłaś tą przestrzeń
Wiedz, że me życie wreszcie jest kompletne
Szczęście ma twoje oczy, pragnę w nie patrzeć
Robisz wrażenie takie, że nie można go zatrzeć
Gdy zaśniesz, zabazgrzę tuszem mych myśli papier
Przerywam, by zwilżyć usta w ciepłej herbacie
[Refren]
Nie ma nas poza nami, w nas tli się jeszcze
Ogień, który skrył się przed deszczem
W szeleście kropli pochopnych wyborów
Tracimy resztkę koloru
x2
[Duże Pe
Herbata jest ciepła, para powoli znika
Prażę Pragę, wczoraj tonie w dzisiaj
Cisza i tylko skwierczą rozpalone dachy
Ciągle kocham to jak na mnie patrzysz, gdyż
Jesteś tak piękna, że zawstydzasz gwiazdy
Więc noc jest chmurna, w bladym świetle latarni
Mrok jak satyna opina twoje ciało
Mój wzrok jak kot wygina się w pałąk
Pająk czasu cicho spaceruje po wskazówkach
Dziwnie kurczą się ulice, kiedy całujesz moje usta
Dawno minęła ósma, jest już późno, piszę
I tylko ta pustka, aż chce się krzyczeć, aż chce się krzyczeć
[Refren]
Nie ma nas poza nami, w nas tli się jeszcze
Ogień, który skrył się przed deszczem
W szeleście kropli pochopnych wyborów
Tracimy resztkę koloru
x2
[Duże Pe]
Herbata jest lodowata, niedługo świta
Przez pryzmat okien, wodzę wzrokiem po chodnikach
Czytam historie życia skryte w pamiętnikach pasów
Przemykam w poprzek lasu, czasu, losie tasuj
W jakim kraju, wstanę nazajutrz
W przeciągu piekieł, na skraju raju, piję pomału
Wiem, odpowiedź czai się w czaju
Każdy wers esencją liter we wrzątku żalu
Krzyczę, pomaluj mój świat na nowo
Mówię, lecz nie ma ciebie obok, jest tylko słowo
Pewnie czujesz to samo, czegoś tak nam brak
Znikamy jak para z herbaty rozwiana przez wiatr
[Asia]
Czemu każde szczęście musi się gdzieś kończyć
Czemu każde szczęście musi mieć swój kres
Czemu każde szczęście musi się gdzieś kończyć
Dlaczego tak jest, dlaczego tak jest ?
[Refren]
Nie ma nas poza nami, w nas tli się jeszcze
Ogień, który skrył się przed deszczem
W szeleście kropli pochopnych wyborów
Tracimy resztkę koloru
x2